17 LO Gdynia

Erasmus w Turcji – relacje

Z Turcji co prawda już dawno wróciliśmy. Nasze relacje wiszą w szkole na tablicy, ale tutaj też powinny się znaleźć, dlatego zapraszamy do krótkich wspomnień z wizyty w Antalyi.

Dzięki programowi Erasmus można poznać wspaniałych ludzi i kulturę wielu państw, poprzez miłe spędzanie czasu. Chciałem bardzo podziękować nauczycielom z obu krajów, którzy byli zaangażowani w projekt, bo dzięki nim wszystko udało się zgrać, a nie było to wcale proste, ponieważ ze wszystkich krajów, które biorą udział, trzeba było znaleźć moment, kiedy wszyscy chodzą do szkoły.
Mam nadzieję, że zdjęcia zachęcą kolejnych uczniów do udziału w przyszłych podróżach.
Krzysztof

Mam na imię Bartek. Pod koniec września byłem na wymianie międzynarodowej z Erasmusem w Turcji. Naprawdę mi się podobało.
Podobało mi się, że wszyscy Turcy kochają swój kraj, naprawdę miło było zobaczyć, jak opowiadają o nim z zaangażowaniem. Zauważyłem, że Turcy lubią odkładać wszystko na ostatnią chwilę. Mają swoje poczucie czasu. Na przykład wychodziliśmy z domu za późno, ponieważ mój host powtarzał, że mamy jeszcze dużo czasu a po 30 minutach okazywało się, że jesteśmy spóźnieni. I tak było każdego dnia!
Kiedy wychodziliśmy z domu za późno, musieliśmy dotrzeć na miejsce spotkania na czas. Turcy to najbardziej szaleni kierowcy. Jeżdżą bardzo szybko i niebezpiecznie. Prawie każdy samochód jest uszkodzony.
Zdecydowanie mogę powiedzieć, że Turcy są bardzo otwarci. Na Erasmusie poznałem wiele nowych osób, z którymi nadal utrzymuję kontakt. Dogadywałem się bardzo dobrze i świetnie mi się rozmawiało ze wszystkimi. Spędzaliśmy razem całe dnie, nawet po zajęciach z nauczycielami, chodziliśmy razem na przykład na plażę.
Spędziłem naprawdę fajny tydzień z ludźmi z Erasmusa i cieszę się, że wybrałem Turcję. Poznanie takich osób było niesamowitym przeżyciem.

Hej, mam na imię Paulina, jestem jedną z uczestniczek tegorocznego wyjazdu z Projektu Erasmus+ do Turcji. Przyjeżdżając do Turcji pierwsze, co poczujecie to zmiana temperatury. Do Antalyi przylecieliśmy około 19. I już wychodząc z lotniska, poczułam się, jak w środku lata, później od innych dowiedziałam się, że zima w Turcji trwa tak naprawdę tylko 2 miesiące a jedyna różnica od innych miesięcy to to, że panują tam opady deszczu, więc Turcja to definitywnie idealne miejsce dla osób lubiących ciepłą pogodę. Pierwsze dwa dni naszego pobytu w Antalyi spędziliśmy na poznawaniu kultury oraz tradycji Turcji. Jedna z ich tradycji opierała się na własnoręcznym robieniu dywanów, co mimo wszystko nie wydaje się takie proste, na jakie wygląda. Wykonanie jednego dywanu w zależności od rozmiaru może zająć od kilku dni do kilku miesięcy, również dobieranie koloru oraz przeplatanie tych wszystkich włóczek jest pracochłonne. Kolejne dwa dni spędziliśmy na plaży, pływając w wodach Morza Śródziemnego. I ostatni dzień naszego pobytu tam spędziliśmy na paintballu, mimo biegania w tym całym kombinezonie w ponad 30 stopniach to polecam każdemu. Jedną z rzeczy, które mnie zdziwiła to to, że w Turcji nie ma schronisk dla zwierząt, więc koty i psy biegają sobie po ulicach. Dzięki temu projektowi poznałam cudownych ludzi oraz zyskałam piękne wspomnienia.

Mam na imię Dominik. W ostatnim czasie miałem okazję uczestniczyć w wyjeździe do Turcji w ramach programu Erasmus+. Było to świetne, wyjątkowe doświadczenie. Rodzina, u której miałem przyjemność gościć, była bardzo życzliwa. Okazało się, że przed przeprowadzką do Turcji mieszkali wiele lat we Francji, więc miałem okazję przećwiczyć swój francuski rozmawiając z nimi. Bez problemu dogadywałem się z moim gospodarzem po angielsku. To co mnie zdziwiło w Turcji, to że nie zwraca się takiej uwagi na punktualność i nie planuje wszystkiego. Tam każdy ma czas, większość aktywności odbywa się spontanicznie. Przez tydzień miałem szansę żyć nie myśląc o tym, co będę robił później – dzień po prostu sam się układał. Inna zasada, która mnie bardzo zdziwiła, to zasady ruchu drogowego – a dokładniej, ich brak. Pierwszego wieczoru, jadąc rowerami na plażę, przejechaliśmy przez pasy na czerwonym świetle. Dla mnie było to szokujące, ale mój gospodarz wyjaśnił mi – jedziesz przed siebie, chyba, że inny samochód krzyżuje ci drogę – wtedy się zatrzymujesz. Mimo częściowego ignorowania sygnalizacji świetlnej, nie mieliśmy ani jednego bliskiego zderzenia – system ten działał dobrze, ponieważ każdy jest uważny i patrzy przed siebie. Cały wyjazd bardzo mi się podobał. Jestem bardzo wdzięczny, że miałem okazję w nim uczestniczyć. Gdybym miał możliwość, to z ogromną chęcią gościłbym kogoś u mnie w domu bądź pojechał jeszcze raz za granicę w ramach Erasmusa:)

17 LO Gdynia
Skip to content